Mediacja, a rozwód Część 2. Władza rodzicielska

Wyrok rozwodowy zawiera elementy obligatoryjne i elementy fakultatywne. W tym artykule zajmiemy się jednym z elementów obligatoryjnych wyroku, wynikającym z art. 58 §1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (dalej k.r.o.), tj. władzą rodzicielską. O elementach fakultatywnych wyroku rozwodowego, czyli przykładowo alimentach na małżonka, czy podziale majątku wspólnego, napiszę w jednym z kolejnych artykułów.

Z §1 in prince[1] w /w przepisu wynika, że w wyroku orzekającym rozwód sąd rozstrzyga o władzy rodzicielskiej nad wspólnym małoletnim dzieckiem (wspólnymi małoletnimi dziećmi) obojga małżonków.

            W tym przedmiocie mediacja jest nieocenionym i niedocenionym sposobem rozwiązania problemów, które w większości przypadków w tym zakresie pojawiają się w sytuacji rozwodowej.

            Wydaje się oczywistym, że dla dobra małoletniego dziecka stron najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby rodzice potrafili porozumieć się w tym temacie. Jeszcze lepiej, gdyby dodatkowo uzgodnili zasady przysługiwania tej władzy im obojgu. Dlatego też ustawodawca pierwszeństwo w zakresie ustalenia, kto ma sprawować władzę rodzicielką nad małoletnim dzieckiem po rozwodzie jego rodziców przyznaje pisemnemu porozumieniu rodziców.

W art. 58 §1 zd. 2 k.r.o. stwierdzono: Sąd uwzględnia pisemne porozumienie małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie, jeżeli jest ono zgodne z dobrem dziecka.

            Dopiero w braku takiego porozumienia sąd, uwzględniając prawo dziecka do wychowania przez oboje rodziców, rozstrzyga o sposobie wspólnego wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie (art. 58 §1a zd. 1 k.r.o.).

    Powyższe przepisy stanowią szerokie pole dla ugód mediacyjnych.

            Lata orzekania w sprawach rozwodowych pokazały mi ogrom cierpień rodziców i ich dzieci, w walce o władzę rodzicielką. Metody wykorzystywane w tej walce nie zawsze są „czyste”.

            Do dzisiaj pamiętam starania matki o władzę rodzicielską nad kilkunastoletnim synem, którego ojciec przekupił posiadanym majątkiem. Była to pierwsza połowa lat 90. Ojciec był biznesmenem, matka – nauczycielką. Różnica posiadanych środków finansowych była ogromna. Dziecko stanowczo twierdziło, że chce mieszkać z ojcem. Już na pierwszy rzut oka było wiadomym dlaczego. Matka była bezradna. Sąd także, bowiem orzeczenie wbrew woli nastolatka i tak nie zostałoby przez niego zaakceptowane. W konsekwencji, matka nie miałaby żadnych szans na wyegzekwowania orzeczenia o powierzeniu jej władzy rodzicielskiej.

            Czy, gdybyśmy z opisaną sytuacją spotkali się obecnie (w latach 90. mediacja nie  funkcjonowała w przepisach procedury cywilnej), można by ten problem rozwiązać w drodze mediacji?

          Gdyby rodzice wyrazili na nią zgody (dobrowolność mediacji) i pozwolili uczestniczyć w niej synowi, to doświadczony mediator mógłby stworzyć szansę na polubowne rozwiązanie sporu. Bezspornie byłaby to mediacja z rodzaju trudnych.

            Sytuacja sprzed kilkunastu miesięcy. Około ośmioletnia dziewczynka mieszkająca z ojcem. Rozmowa sędziów z dzieckiem na temat jego kontaktów z rodzicami (art. 2161  k.p.c.). Na pierwszy rzut oka prowadziła do konkluzji, że dziecko nie ma żadnych kontaktów z matką, która się nim nie interesuje. Po dłuższej rozmowie okazało się, że dwa dni wcześniej dziewczynka miała urodziny, a przyjęcie z tej okazji zorganizowała matka. Wniosek – dziecko zostało poinstruowane przez ojca o czym może, a o czym nie, powiedzieć.

            W tej sprawie był jeszcze jeden ciekawy element. Ojciec, przed zakończeniem procesu rozwodowego wyjechał do pracy zagranicę. Nadal żądał przyznania jemu władzy rodzicielskiej. Nie dostrzegał problemu w tym, że de facto miała ją za niego wykonywać jego matka. Sąd powierzył wykonywanie władzy rodzicielskiej matce dziewczynki.

            Ponownie należy zadać pytanie, czy było tu pole do mediacji? Jak najbardziej. Rodzice ewidentnie wymagali rozmowy wyjaśniającej, że rozwodzą się ze sobą, a nie z dzieckiem, że dziecko nie jest przedmiotem ich kłótni, że więcej strącą, niż zyskają, nie uzgadniając miedzy sobą, w jaki sposób wykonywać władzę rodzicielską.

          Powyższe przykłady ukazują nieczystą grę dzieckiem.

            Zdarzają się jednak sytuacje, gdy właśnie rozmowa w toku mediacji może spowodować, że rodzice się opamiętają, zrozumieją, że ich wspólne dziecko jest podmiotem, z którego zdaniem nie tylko powinni, ale dla jego dobra, ale także własnych prawidłowych z nim relacji,  muszą zacząć się liczyć.

Ograniczenie władzy rodzicielskiej

            Mediator  prowadząc spotkania mediacyjne w przedmiocie władzy rodzicielskiej, powinien wyjaśnić stronom różnice dwóch pojęć brzmiących identycznie, jednak niewyrażających tej samej treści: ograniczenie władzy rodzicielskiej w oparciu o art. 58 §1a zd. 2 k.r.o., czy art. 107 §2 zd. 2 k.r.o. i ograniczenie władzy rodzicielskiej na podstawie art. 109 §§ 1-3 k.r.o.

            Z pierwszą sytuacją (art. 58 §1a zd. 2 k.r.o., czy art. 107 §2 zd. 2 k.r.o.) mamy do czynienia wówczas, gdy nie ma pomiędzy rodzicami porozumienia, pozwalającego powierzyć im oboju wspólne wykonywanie władzy rodzicielskiej. Nie zawsze zależy to od ich kompetencji rodzicielskich (lub nie tylko), natomiast często od nasilenia konfliktu rozwodzących się stron i braku umiejętności oddzielenia tych kwestii  od zagadnienia dobra ich małoletniego dziecka.

            Przyczyną może być nadto znaczna odległość miejsc zamieszkania rodziców, konflikt pomiędzy jednym z rodziców, a  dzieckiem itd.

            Co istotne, co w sposób jednoznaczny należy wytłumaczyć rodzicom, że ograniczenie władzy rodzicielskiej, na wskazanych powyżej podstawach prawnych, w żadnym wypadku nie dowodzi, że postępowanie rodzica, którego władzę rodzicielką ograniczono, w jakikolwiek zagraża dobru dziecka, że jest złym, czy choćby gorszym rodzicem. Takie ograniczenie spowodowane jest wyłącznie tym, że rodzice nie mogą z przyczyn faktycznych sprawować tej władzy łącznie, gdyż nie potrafią się w tym przedmiocie porozumieć w stopniu pozwalającym na rzeczywiste współdziałanie dla dobra ich małoletniego dziecka. 

Jeżeli następuje tego rodzaju ograniczenie władzy rodzicielskiej jednego z rodziców w ugodzie mediacyjnej, która będzie podstawą rozstrzygnięcia sądu, koniecznym jest, by prawidłowo ustalić zakres pozostającej dla tego rodzica władzy.

            Często spotykanym określeniem zakresu władzy rodzicielskiej, pozostawionej temu z rodziców, któremu tę władzę ograniczono, jest stwierdzenie: pozostawiając prawo współdecydowania o istotnych sprawach dziecka w przedmiocie leczenia, wyboru szkoły, zawodu, wyjazdów za granicę powyżej jakiegoś okresu, zmiany miejsca zamieszkania dziecka.

  Nie kwestionuję, że powyższe kwestie są istotne. Jednak należy zauważyć, że czasami są nieprecyzyjne, a w rezultacie nie pozostawią rodzicowi praw, niby nadanych.

            W jaki bowiem sposób rodzic, któremu przyznano prawo współdecydowania o wyborze szkoły, czy zawodu dziecka, a więc prawa współdecydowania o jego przyszłości, ma uczestniczyć w podejmowaniu takiej decyzję, jeśli nie ma prawa obserwowania na co dzień  postępów dziecka w nauce? Dlaczego nie ma prawa? Niestety często dlatego, że zbagatelizowano precyzję zapisu, a rodzic, któremu powierzono władzę rodzicielską, z różnych przyczyn, najczęściej spowodowanych konfliktem okołorozwodowym, w sposób precyzyjny będzie wykonywał orzeczenie. W konsekwencji uniemożliwi wgląd do e-dziennika, okazując orzeczenie sądu zabroni wychowawcy udzielania informacji o dziecka itp.

  Gdyby zapis ten brzmiał: „prawo współdecydowania w sprawach związanych z nauką dziecka”, dawałby rzeczywiste uprawnienia do wglądu w codzienne postępy dziecka w nauce, jego osiągnięcia i problemy. W rezultacie wpływ tego rodzica na wybór kolejnej szkoły, czy zawodu byłby realny.

Już tylko z podanego przykładu wynika konieczność precyzji postanowień ugód w zakresie władzy rodzicielskiej, konieczność przewidywania skutków określonych ich postanowień.

            Ograniczenie władzy rodzicielskiej w oparciu o art. 109 §§ 1-3 k.r.o., to ograniczenie spowodowane zagrożeniem dobra małoletniego dziecka. Czasami wynika to z niewłaściwego zachowania jednego rodzica lub obojga rodziców, czasami z ich nieporadności życiowej, (np. spowodowanej chorobą).

            Zawarcie ugody w tym przedmiocie nie jest dopuszczalne, ze względu na treść art. 10 k.p.c., który stanowi o sprawach, w których zawarcie ugody jest dopuszczalne i nakłada w nim na sąd obowiązek dążenia do ugodowego zakończenia, w tym przez mediacje.  Wspominam o tym rodzaju ograniczenia władzy rodzicielskiej jedynie ze względów prawno – poznawczych.

Jednocześnie w sytuacji, gdy rodzice sami dostrzegają potrzebę pomocy im w wykonywaniu władzy rodzicielskiej, na przykład, poprzez nadzór kuratora sądowego, mogą w ugodzie mediacyjnej, zawartej w kontekście sprawy rozwodowej, wnioskować do sądu o ustanowienie takiego kuratora.

            W tym miejscu wspomnę o możliwości zawieszenia władzy rodzicielskiej, o którym stanowi art. 110 §1 k.r.o., o którym sąd może orzec w razie zaistnienia długotrwałej, przemijającej przeszkody w wykonywaniu tej władzy. Oczywiście istnieje nadto instytucja wynikająca  art. 111 k.r.o., tj. pozbawienie władzy rodzicielskiej.

            Przy zagadnieniu powierzenia władzy rodzicielskiej może wystąpić kwestia rozdzielenia rodzeństwa. Art. 58 §1 zd. 3 k.r.o. stanowi: Rodzeństwo powinno wychowywać się wspólnie, chyba że dobro dziecka wymaga innego rozstrzygnięcia.

Sugeruję, by rozważania, co do ewentualnego rozdzielenia rodzeństwa odbywały się w sposób bardzo rozważny, by zastanowić się, czy nie warto, by w tym etapie mediacji uczestniczyły dzieci, których taka decyzja ma dotyczyć.

Naprzemienne wykonywanie władzy rodzicielskiej

            Ostatnie zagadnienie – władza rodzicielska powierzona obojgu rodzicom z naprzemiennym jej wykonywaniem. Krótko mówiąc, dziecko przez np. tydzień mieszka z tatą, a następny tydzień z mamą i tak na zmianę. Nie jestem szczególnym zwolennikiem opieki naprzemiennej, aczkolwiek w niektórych sytuacjach jest ona jedynym rozsądnym rozwiązaniem.

Ostatnio w toku szkolenia, w przedmiocie mediacji, jeden z jej uczestników opowiedział, że doprowadził do takiego rozwiązania. W chwili rozstania z byłą już żoną dzieci były bardzo małe. Teraz mają po kilkanaście lat, i wszyscy takie rozwiązanie sobie chwalą.

W tym przykładzie należy podkreślić dwie kwestie: rodzice zamieszkują bardzo blisko siebie, zatem nie ma problemu szkoły, a nadto w dacie podjęcia przez nich takiej decyzji dzieci były bardzo małe, co skutkuje tym, że przez prawie całe swoje życie funkcjonują w takim układzie.

            Co jednak zrobić, gdy rodzice mieszkają w takim oddaleniu od siebie, że niemożliwym jest, by dzieci mogły cały czas uczęszczać do jednej placówki oświatowej? Co zrobić, gdy jedno z rodziców, na przykład ze względu na stan swojego zdrowia, chce zmienić swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania?

            Rozważając opcje w zakresie powierzenia władzy rodzicielskiej należy pamiętać, że w przypadku ustalenia, że będzie ona przysługiwała obojgu rodzicom, koniecznym jest ustalenia miejsca pobytu dziecka. Takiej konieczności nie ma, gdy władzę rodzicielską sprawować ma jeden  z rodziców (art. 26 k.c.).

            Powtórzę – rola mediacji przy ustalaniu, w jaki sposób wykonywana ma być władza rodzicielska nad wspólnym małoletnim dzieckiem (wspólnymi małoletnimi dziećmi) po rozstaniu jego (ich) rodziców jest  ogromna. Warto, by wiedzę o tym posiadały nie tylko strony, ale także radcowie prawni i adwokaci oraz sądy.


[1] Łac. na początku

Niniejszy artykuł jest autorstwa SSA st. spocz., Doroty Gierczak

——————————————————————————————————————–

Jesteś w konflikcie? Poszukujesz pomocy ze swoim sporem? Skontaktuj się z mediatorem. Zapraszamy do kontaktu telefonicznego od poniedziałku do piątku, w godzinach od 10 do 17 (691 499 250), tudzież całodobowo do kontaktu mailowego (mediacje.gierczak@wp.pl).

Może także Ci się spodobać post:

Skomentuj

O mnie

Mateusz Gierczak

Mateusz Gierczak

Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu/Wydział Prawa i Administracji, senior i trener Europejskiego Stowarzyszenia Studentów Prawa ELSA Poznań. Prowadził szkolenia m.in. przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Bydgoszczy (m.in. dla pracowników Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy), przy Izbie Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie, dla Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Pile, Sądu Rejonowego w Płońsku, Kärcher Center Kraków, X-KOM w Częstochowie, a także współpracował z Akademią Rozwoju Umiejętności we Wrocławiu. Prowadzący na studiach podyplomowych Negocjacje i Mediacje w biznesie na Wyższej Szkole Bankowej w Toruniu, wykładowca na Wyższej Szkole Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I w Poznaniu. Od 2013 roku zawodowy mediator i negocjator. Założyciel Kancelarii Mediacyjnej Mateusz Gierczak w Poznaniu. Od 2018 roku wiceprezes Stowarzyszenia „Okręgowa Izba Mediatorów” z siedzibą w Bydgoszczy. Mediator stały na listach sądów okręgowych w Poznaniu, Kaliszu, Koninie, Bydgoszczy, Toruniu oraz Gdańsku. Prowadzi bloga – www.mediatorpowszechny.pl, gdzie propaguje wiedzę o mediacjach i związanymi z nią wydarzeniami. W 2019 roku miał przyjemność prowadzić zajęcia „Mediation as a form of everyday diplomacy” na międzynarodowym wydarzeniu Law School ELSA Gdańsk.

Kategorie

Archiwa